fbpx

Jak zorganizować swój pierwszy transport na wschód?

utworzone przez | 2 kwietnia 2020

 

Hej wszystkim!

Pewnie wielu z was myśli, że bycie spedytorem organizującym transporty drogowe poza Unię Europejską to wyższa szkoła jazdy. Noooooo i nie rozczaruje Was. Tak to wyższa szkoła jazdy przez duże W. Chciałam mieć wielki wstęp – tak naprawdę trzeba wypracować sobie kilka schematów i zorganizować tą swoją pierwszą perevozke, a wszystko z czasem staje się jasne i bezproblemowe.

Żeby dobrze odnajdywać się w tym świecie, trzeba mieć na pewno podstawy języka rosyjskiego, nie jedynie ze względu na swoich podwykonawców- przewoźników, ale ze względu na kierowców (na wschód jeździ wielu Polaków, ale w dalszym ciągu są to Białorusini i Rosjanie), a wiadomo, że z kierowcami trzeba mieć dobre kontakty, to oni mają bezpośredni wpływ na wszystkie terminy. Ja zawsze się śmieje, że spedytor na wschód powinien mieć dobrą gadkę, wrodzony upór i być kombinatorem dużego kalibru, i niestety (albo stety) nie spotkałam jeszcze nikogo w branży z inną naturą (NIŻ MOJA).

Tyle wstępu. KONKRETY

Najważniejsze to się NIE BAĆ i NIE ZRAŻAĆ (tak od razu). Wielu moich kolegów myśli, że to czarna magia i że jakakolwiek cywilizacja kończy się 50 km za Moskwą. NIE. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że transport UE znacznie różni się od tego na wchód. Nie neguje, ani nie umniejszam pracy spedytorów europejskich, też się trzeba czasami porządnie naszarpać. Przede wszystkim towar ma do przejścia granice celną, a jeszcze przed tym MUSI przejść odprawę. Nie będę się tutaj rozwijała na temat spraw celnych- widziałam kilka dni temu tutaj świetny artykuł na temat, robi robotę #złoto.

Przy organizacji przewozu trzeba wziąć pod uwagę mnóstwo aspektów- od kraju pochodzenia towaru, przez jego wartość, kody celne, a kończąc na tamozhni ( taaaak. Zapamiętajcie to słowo, będę go często używała, tamozhnia to urząd celny) i rozładunku.

Kiedy już masz te wszystkie informacje – odpalasz najważniejsze narzędzie, giełda. Polecam stworzyć własną bazę podwykonawców, dużo łatwiej się pracuje i znacznie przyjemniej – pracujesz z tymi których LUBISZ, a nie MUSISZ pracować. To sprawia, że praca jest przyjemnością i daje satysfakcję, serio!

Jak w całym łańcuchu dostaw kluczowe są terminy. Jedyną różnicą jest to, że tu się liczy termin wjazdu na tamozhnie przeznaczenia ( a nie mówiłam? Tamozhnia przeznaczenia- urząd celny importowy). Bez obaw, spedytor nie organizuje odprawy i nie wybiera sobie z głowy takiego urzędu, takie informacje podaje odbiorca/ lub nadawca w porozumieniu z odbiorcą. Waszym zadaniem jest sklecenie wszystkiego tak, żeby wszystko co się ma pojawić na urzędzie się pojawiło w określonym czasie. Często mogą występować tu zgrzyty- a to kolejka na granicy, a to pauza, i niestety wszystko może się rozjechać. I cyk nieprzyjemne sytuacje z klientem gotowe.

Podsumowując- oczy i uszy otwarte, tyle szczegółów i detali, łatwo o pomyłkę. Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu przybliżyłam Wam ten aspekt transportu, może nawet zachęciłam do zmiany kierunku na którym pracujecie? Oby.

Nie będę się tu rozwodziła więcej, szukam inspiracji do następnego wpisu, może Wy macie jakieś pytania, kwestie które chcielibyście żebym poruszyła?

Szerokości!

Zostaw swój komentarz 🙂

Pamiętaj! Szanuj cudze zdanie, zachowaj kulturę.

0 komentarzy

Pobierz e-booka

Jak dokonać zgłoszenia w SENT

Dopuszczalne wymiary pojazdów w EU